Transport motocykla na przyczepie towarowej

Nie potrzebujesz specjalnej przyczepki do transportu motocykla!

Artykuł ten powstał na prośbę kilku osób, które pytały mnie jak transportuję swój motocykl. Przede wszystkim nie używam do tego specjalnych, dedykowanych przyczep lecz zwykłą, towarową, przerobioną pod moje wymagania.

Przyczepki na motocykle to w dużej mierze platforma na jednej osi, z umieszczonymi na niej rynnami oraz mocowaniem na koło. Są one w stanie pomieścić od jednego do trzech motocykli.

Zaletą takiej przyczepki jest jej niewielka waga, wygoda w mocowaniu motocykli (duża ilość zaczepów, niski poziom podłogi) oraz stosunkowo małe rozmiary.

Do wad zaliczyłbym problem z używaniem ich do innych celów niż transport motocykli oraz wysoka cena w stosunku do tego, co oferują.

Dlatego też zdecydowałem się pójść inną drogą i zakupiłem przyczepę Zasław 235T. Wymiary paki 233x131x35 w zupełności wystarczają do transportu dwóch motocykli. Po zdjęciu burt (a zdjąć można wszystkie) zmieści się i trzecia maszyna. Gdy nie chce mi się wozić motocykli bez problemu podrzucę złom na skup lub przewiozę koledze lodówkę. Zmieszczą się też pachołki, krzesełka, namiot, narzędzia i co mi się tylko wymarzy przed podróżą na zawody.

Dzięki dwóm osiom przyczepa jest bardzo stabilna i nie myszkuje po drodze. Przebicie jednej opony oznacza utratę 25% kół a nie połowy jak to ma miejsce w przypadku przyczepy jednoosiowej.

Nie muszę się też martwić rozłożeniem masy a prowadzenie dwuosiówki po parkingu jest bajecznie proste. Dla spokoju ducha do mojego egzemplarza dokupiłem zapasowe koło oraz zamek z kluczykiem blokującym hak.

W przypadku tego modelu do wad zaliczyłbym podłogę wykonaną z jakiejś sklejki, która po roku używania i złapaniu odrobiny wilgoci robi się byle jaka. Za dwa sezony pewnie całkowicie się rozpadnie.

Niezbędne zakupy

By przewożenie motocykla taką przyczepką było modne i wygodne musiałem dokonać kilku małych zakupów. Pierwszym, najważniejszym, był zakup uchwytu na koło typu „kołyska”.

Na Allegro do kupienia za niecałe 200zł. Sam posiadam dwa takie uchwyty i bardzo je sobie chwalę. Koło po najechaniu na uchwyt blokowane jest w trzech punktach. Jak widać na załączonym obrazku (zdjęcie nie jest mojego autorstwa) motocykle stoją pionowo bez żadnej pomocy.

Jeśli ktoś cierpi na nadmiar gotówki może dokupić do tego uchwytu rynnę na koła motocykla, która ogranicza jego ruchy na bok. Ja rynny nie mam a sprawę załatwiam dodatkowym pasem.

Drugim ważnym zakupem jest rampa (najazd) po którym motocykl będzie wprowadzany na przyczepę. Dwa lata temu wykorzystywałem w tym celu grubą, prawie trzy metrową dechę ale odrobina piasku sprawiała, że robiła się ona bardzo śliska. Pomijam już fakt jej dużego ciężaru i delikatnie mówiąc wiochy, którą robiłem lawirując wśród motocykli z wielką dechą.

Przy zakupie przyczepki od razu za około 100zł kupiłem stalowy najazd o długości 220cm. Im dłuższy tym mniejszy kąt pomiędzy motocyklem a podłogą przyczepy, co w przypadku niektórych motocykli (zwłaszcza ścigaczy) jest istotnym kryterium wyboru najazdu.

Bardzo dobrze, jeśli najazd będzie posiadał boczki tak jak na zdjęciu obok. Dają one gwarancję, że przy sprowadzaniu motocykla koło nie zsunie się niechcący z rampy.

Ostatnim elementem układanki są pasy transportowe. Świetnie sprawdzają się te o szerokości około 3cm. Obowiązkowo powinny mieć metalowe klamry. Używam takich jak na zdjęciu obok i nigdy mnie nie zawiodły. Klamry plastikowe można sobie darować bo potrafią pęknąć bez pardonu i ostrzeżenia. Minimalna ilość takich pasów to dwa. Polecam jednak kupić cztery sztuki.

Przeróbki przyczepki

Zasadniczo przeróbki ograniczają się do przewiercenia kilku otworów w podłodze. W pierwszej kolejności należy umocować uchwyt kołyskowy. Przewierciłem trzy otwory i umocowałem skręcając śrubami jeden uchwyt na środku. Od spodu użyłem dużych podkładek, żeby czasem śruba nie przeszła sama przez sklejkową podłogę. (Przyczepa stała pod gołym niebem stąd lód i igliwie. Nie zdążyłem jeszcze jej ogarnąć jak należy).

Lepszym pomysłem byłoby z pewnością skręcenie tego do blachy czy profili przyczepki, ale podkładki dają radę.

W sklepie budowlanym kupiłem kilka plastikowych klinów. Wykorzystując taśmę izolacyjną bez zbędnych ceregieli owinąłem je dookoła uzyskując piękny najazd. Dzięki temu koło ma trochę lżej by wtarabanić się na kołyskę podczas wprowadzania motocykla. Przy jego ściąganiu klin nie jest już potrzebny. Miało być to rozwiązanie tymczasowe ale jak to mówią, jak coś działa to się tego nie rusza :).

 

W rogach przyczepki umocowałem cztery zaczepy zakupione na Allegro. Również i tutaj nie jestem zadowolony z faktu, że umocowane są one do sklejki. Wielkie podkładki trzymają je nadal na miejscu i mam nadzieję, że tak już zostanie. Wzdłuż jednej z burt zamontowałem dwa uchwyty w kształcie odwróconej litery U. Wykorzystuję je do mocowania najazdu podczas transportu.

 

 

 

 

Najazd leży na podłodze a przez te uchwyty przekładam dwie zapinki, z przodu i z tyłu dzięki czemu nie lata on po całej przyczepie. Podczas zawodów zamiast zapinek zakładam kłódkę, by jakiś amator złomu nie zawinął mi go zbyt łatwo.

Z jednej strony najazd zamontowane ma dwie śruby, które wsuwam pomiędzy podłogę a burtę przyczepki. Zabezpieczają one przed jego zsunięciem się z przyczepy podczas wciągania i zdejmowania motocykla. Pod śruby te musiałem wywiercić dwa otwory w podłodze przyczepki.

 

 

 

 

Wprowadzanie motocykla na przyczepę

Mając najazd z boczkami, klin owinięty jak bądź taśmą i rozłożony uchwyt kołyskowy można wprowadzić motocykl na przyczepę. Jeśli jestem sam (a tak jest z reguły) to odpalam maszynę i wrzucam pierwszy bieg. Dwa palce trzymam w gotowości na hamulcu. Prędkość kontroluję wyłącznie sprzęgłem (w przypadku mojego motocykla. W innych być może trzeba będzie dodać trochę gazu). Zawsze staram się, by motocykl był przechylony lekko na mnie. W przypadku problemów bądź jak na filmie niżej zgaśnięciu motocykla, spokojnie naciskam hamulec kontrolując sytuację.

Zdejmowanie motocykla jest moim zdaniem trochę trudniejsze. Ustawiam rampę równo z tylnym kołem. Wrzucam luz i próbuję wyszarpnąć motocykl z kołyski. Czasami niezbędna jest pomoc kogoś, kto popchnie motocykl „od przodu”. Mając dwa palce na hamulcu zaczynam ostrożnie najeżdżać tylnym kołem na rampę. Prędkość staczania się motocykla reguluję hamulcem a prowadzenie koła kierownicą. Boczki na rampie zabezpieczają mi tylne koło przed zsunięciem się. Gdy koło przednie wjedzie na rampę pozostaje już tylko odpuszczenie hamulca i grawitacja zrobi resztę.

Mocowanie motocykla

Sam fakt, że udało się motocykl wprowadzić na przyczepę chociaż cieszy, nie jest wystarczający. Drogocenny ładunek należy zabezpieczyć przed upadkiem albo zgubieniem. Sposobów mocowania maszyn jest pewnie tyle samo co motocyklistów więc opiszę swój na bazie doświadczeń. Jak do tej pory żadna maszyna mi się nie wywróciła ani nie uszkodziła, więc droga po której kroczę jest z pewnością tą właściwą :).

Jeśli jadę na bardzo małe odległości motocykl przypinam z czystego lenistwa tylko na dwa pasy. Prowadzę je poprzez ucho stojaka, owijając o gmol i do mocowania w rogu przyczepy. Tak samo po drugiej stronie. Następnie zaczynam ściągać oba pasy równo z każdej strony w taki sposób, żeby lagi „schowały” się o około 1.5cm.

Nadmiar pasów przywiązuję do stojaka by nie fruwały po całej przyczepie. Należy pamiętać, żeby nie zostawiać motocykla tak spiętego na noc. Zawsze powinno się poluzować pasy bo po prostu szkoda zawieszenia.

Jeśli motocykl nie jest wyposażony w klatkę, pasy prowadzę wzdłuż lag i przekładam przez dolną, lub górną półkę w zależności od możliwości. Należy jednak zwrócić uwagę, że pas dotykający owiewki z pewnością ją porysuje. Można owinąć pasy jakąś miękką tkaniną albo kombinować z prowadzeniem pasów w innym miejscu.

Jeśli motocykl wiozę na dłuższe trasy, trzeci pas prowadzę pomiędzy tylnymi setami pasażera i ściągając, dociągam tył motocykla do podłogi. W przypadku mojego GSX-Ra pas niestety dotyka wydechu.

Czwarty pas prowadzę pomiędzy tymi samym uchwytami co trzeci, ale owijam go ze dwa razy dookoła tylnego koła i ściągam nieznacznie. Nie wydaje mi się by był potrzebny ale daję na wszelki wypadek by koło nie latało ona boki.

To czego nie robię, a widziałem takie patenty to owijanie pasami klamki hamulca i wszelkie kombinacje z mocowaniem pasów do kierownicy. Nie prowadzę też pasów wzdłuż lakierowanych powierzchni.

UWAGA! Należy pamiętać, że motocykl a raczej jego zawieszenie podczas jazdy pracuje. Motocykl będzie opadał i podnosił się szarpiąc pasami. Na 99% procent pasy niezabezpieczone wypną się samoistnie więc należy je odpowiednio zabezpieczyć.

Jednym ze sposobów jest po prostu zawiązanie ich na uchu. Problem robi się w momencie, gdy taki pas chcemy odwiązać. Szarpanie i podskoki motocykla bardzo mocno potrafią zacisnąć taki węzeł. Dlatego porzuciłem takie rozwiązanie na rzecz klamry budowlanej, zabezpieczonej dodatkowo nakrętką. Z drugiej strony pas przełożony jest przez ucho ale rozmiar klamry dużo większy niż średnica otworu skutecznie trzyma go na miejscu.

Podsumowanie

Koszt zakupu małej przyczepki towarowej i akcesoriów do niej nadal jest niższy niż zakup dedykowanej przyczepki do przewozu motocykli. Możliwość przewozu innych rzeczy oraz wrzucenia na przyczepkę towarową dodatkowego sprzętu przekonały mnie do wyboru tej właśnie opcji.

Ravender

 

Comments

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *