Wywiad – Jakub Kaźmierczak (Kazik #71)

Jakub Kaźmierczak (Kazik #71) – Najbardziej nietypowy motocykl klasy Pro

Jak zaczyna się Twoja historia?
Pierwsze treningi rozpocząłem trzy lata temu w Zgierzu. Zachęcony przez kolegę wystartowałem w swoich pierwszych zawodach i od razu wygrałem klasę amator. Tym samym od razu awansowałem do klasy Pro, w której jeżdżę do dzisiaj.

Na czym jeździsz?
Przy wyborze motocykla ograniczało mnie posiadane prawo jazdy kategorii A2. Chciałem motocykl turystyczny, który poradzi sobie w większości warunków drogowych. Padło na BMW G650 GS. Kupując ten motocykl nie sądziłem, że komfort jazdy i jego parametry techniczne sprawdzą się idealnie w zawodach gymkhany.

Przecież to duży motocykl turystyczny! Nie nadaje się do gymkhany!
Dokładnie! Wiele osób pyta mnie w jaki sposób tak płynnie przerzucam tego kolosa z boku na bok? Odpowiedzią jest nisko umieszczony zbiornik paliwa i silnik, dzięki czemu nie czuć wagi motocykla. Malutki promień zawracania oraz świetne fabryczne opony pozwalają skutecznie urywać cenne sekundy podczas przejazdu. Jako jeden z nielicznych startuję na fabrycznym motocyklu a mimo to odnoszę sukcesy.

Dlaczego idzie Ci tak dobrze?

Motocykl, którym jeżdżę w zawodach wykorzystuję codziennie do normalnej, drogowej jazdy. Mogę go poznać we wszystkich sytuacjach i doskonale się z nim zgrać. Jazda motocyklem enduro na gymkhanie jest trudna bo wymaga stosowania zlepku iluś podpatrzonych technik m.in.: przeciwsiadu, by dogiąć motocykl do ziemi podczas ciasnych nawrotów, oraz jazdy w osi motocykla podczas długich łuków. Ale właśnie te niedogodności są dla mnie dodatkowym motywatorem, by dalej wykorzystywać w startach tak nietypowy motocykl. Próby bicia własnych rekordów na ustawionych trasach treningowych, testy różnych konfiguracji przejazdu z pomiarem czasu dają mi szerszy obraz tego, który element mi pomógł, a który spowolnił.

Jakie ćwiczenia proponujesz osobom, które jeżdżąc na podobnym sprzęcie chciałaby powiększyć swoje umiejętności?
Proponuję na początek wyznaczyć pachołkiem jeden punkt na parkingu. Następnie jeździć dookoła stopniowo zmniejszając odległość od niego ale jednocześnie zwiększając pochylenie motocykla, aby wyczuć moment utraty przyczepności opon lub granicy własnego punktu strachu. Przełamując swoje bariery można jeździć praktycznie na samych rantach opon. Już po kilku takich sesjach odczujemy różnicę w jeździe po zakrętach, co z pewnością przełoży się na większą frajdę podczas jazd na górskich serpentynach. Kto wie? Może nawet utrzemy nosa lokalnym „szlifierkom” pędząc własnym endurakiem?

W Łodzi istnieją liczne grupy motocyklistów a samych grup ćwiczeniowych kojarzę kilka. Masz w tym jakiś wkład własny?
Razem z Klubem Motocyklistów Politechniki łódzkiej, Forum Łódzkich Motocyklistów i Urzędem Miasta udało się stworzyć na rozpoczęciu sezonu motocyklowego 2017 pokaz gymkhany i małych zawodów dla wszystkich chętnych. Sam w nich brałem udział i prawie wygrałem konkurs jadąc na GSie. Niestety przestrzelenie koperty mety kosztowało mnie trzy sekundy kary. Łódzka gymkhana kojarzona jest po części z moim GSem, dlatego też chętnie udzielam się w pomoc każdego rodzaju aktywności. Staram się zachęcać wszystkich do treningów i startów w zawodach bez względu na posiadany motocykl. Mam nadzieję, że gymkhana zapisze się na trwałe w krajobraz motocyklowej Łodzi i będzie towarzyszyć większej liczbie imprez.

Kto Cię wspiera w Twoim hobby?

Ogromne wsparcie mam ze strony rodziców oraz mojej dziewczyny Magdaleny. Mój ojciec np. zaszczepił we mnie pasję do jednośladów i dał możliwości rozwoju, oraz startów w zawodach za co serdecznie mu dziękuję. Podobnie jak mama, która sama jeździła na MZ150. Magdalena natomiast jeździ ze mną na zawody, treningi i robi niesamowite zdjęcia, które prócz walorów estetycznych i pamiątkowych mają wartość edukacyjną dla mnie. Są świetnym elementem treningów bo rzucając na nie okiem mogę od razu ocenić co należy poprawić. Jeśli kobieta bliska sercu stoi murem za Tobą, to jest to największe wsparcie jakie można otrzymać podczas wjazdu na linię startu.

Czy wyobrażasz sobie życie bez motocykla?
Motocykle są jak narkotyki. Na pewno nie zrezygnuję z podróży gdzie kręte drogi Alp, Rumunii i reszty pasm górskich czekają i kuszą, by przetestować na nich swój motocykl i gymkhanowe umiejętności. Nie odmówię sobie także przyjemności startu w GymkhanaGP. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że czasami tych przejażdżek i startów będzie więcej, lub mniej w zależności od możliwości, ale nie znikną całkowicie ani z mojego kalendarza, ani z garażu.
Dodatkową wisienką na torcie jest fakt, że Magdalena rozpoczęła kurs na kat. A. Już zapowiedziała swoje starty w gymkhanie więc możliwość wspólnego trenowania cieszy. Trzymam za nią kciuki!

Jakieś zabawne przygody z motocyklem?

Znajomy instruktor organizował cykliczny trening gymkhany dla motocyklistów, zapraszając przy tym swoich kursantów (w tym moją przyszłą dziewczynę) aby poobserwowali zmagania. Zapowiedział im „że zaraz przyjedzie Kazik i pokaże, jak się jeździ”. Przyjechałem, poznałem trasę i postanowiłem „przykozaczyć”, pokazać przyszłym motocyklistom „jak się jeździ”. Przy pierwszym przejeździe zaliczyłem koncertową glebę. Cytując klasyka: „śmiechom nie było końca” :).

Muszę zadać to pytanie. Czy planujesz wreszcie zmianę motocykla na coś normalnego jak przyzwoitość nakazuje? 🙂

Znajomi namawiali mnie na kupno motocykla pod gymkhanę ale jakoś nie mogę się przekonać bo świetnie jeździ mi się na GS. Jeśli miałbym zmieniać to raczej będę iść w kierunku turystyka, ale przydałby się również GS 1200R w wersji ADV. Duże turystyczne enduro, które podoła większości dróg jest po prostu moim marzeniem. Dusza podróżnika pcha mnie w kierunku tego typu maszyn.

Comments

comments

One Reply to “Wywiad – Jakub Kaźmierczak (Kazik #71)”

  1. Wszystkich chcących rozpocząć przygodę z gymkhaną zapraszamy do Zgierza na treningi.
    Kazik przyjechał 3 lata temu i proszę jaki szczęśliwy 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *